sobota, 12 września 2015

Miasto Kości-recenzja książki

Miasto Kości

"Chłopiec już nigdy więcej nie płakał i nigdy nie zapomniał tego, czego się nauczył: że kochać to niszczyć i że być kochanym to znaczy zostać zniszczonym."

  • Liczba stron: 512  
  • Liczba rozdziałów: 23
  • Tłumaczenie: Anna Reszka
  • Wydawnictwo: MAG 
  • Autor: Cassandra Clare 


Clary Fray to z pozoru zwykła, piętnastoletnia dziewczyna mieszkająca w jednej z dzielnic Nowego Jorku. Jej ojciec zginął, a matka jest artystką. Pewnego wieczoru dziewczyna wychodzi ze swoim najlepszym przyjacielem do klubu, w którym spotyka demona i Nocnych Łowców. Następnego dnia znika jej matka. Clary w zdewastowanym mieszkaniu stawia czoła potworowi. Jace-jeden z pogromców demonów, którego spotkała w Pandemonium, zabiera ją w ciężkim stanie do Instytutu. Dziewczyna tam zostaje i uczy się o świecie, o którym do tej pory nie wiedziała. O świecie pełnym czarodziei, wilkołaków, wampirów i wróżek. 


Czasami jest tak, że już przed dotknięciem książki wie się, że będzie wspaniała. Czasami przed usłyszeniem nazwiska autora jest się pewnym, że pokocha się jego twórczość. I tak było w moim przypadku. 

Cassandra Clare stworzyła niesamowity świat. Pomysł na fabułę jest według mnie świetny. Postacie są bardzo dobrze wykreowane. Przywiązałam się do głównych bohaterów. Zżyłam się z nimi i kibicowałam im w każdej chwili. Moje serce, swoją ciętą ripostą i sarkazmem skradł Jace. Bardzo polubiłam też Simona. Było mi go trochę szkoda (ci, którzy czytali Miasto Kości chyba wiedzą dlaczego). O kilku postaciach zmieniłam zdanie w trakcie lektury. To wszystko dzięki autorce, która wielokrotnie zadała mi cios w brzuch, informując o czymś, co całkowicie zmieniało postać rzeczy. 

Jedyną wadą, która rzuciła mi się w oczy, są powtórzenia. Czasem na jednej stronie zdarzały się dwa takie same, lub bardzo podobne do siebie zdania. Jeśli chodzi o wydanie-książka z zewnątrz mi się podoba. Jeśli chodzi o środek-wewnętrzne marginesy są jak dla mnie zbyt wąskie. Mam teraz jedną rękę w gipsie i było mi trudno tak szeroko otworzyć książkę. 

Ta powieść jest niewątpliwie dobrym fantasy, chociaż to debiut tej autorki.  Myślę, że fajnie będzie się Wam ją czytało jesiennego wieczoru, popijając gorącą herbatę i siedząc pod ciepłym kocykiem. Ja już nie mogę się doczekać spotkania z drugim tomem tej świetnie zapowiadającej się serii. 


"Gdybyś był w połowie tak zabawny za jakiego się uważasz, mój chłopcze, byłbyś dwa razy bardziej zabawny niż jesteś."