wtorek, 18 sierpnia 2015

Trzy metry nad niebem-Recenzja książki


Trzy metry nad niebem

''Ty i ja... trzy metry nad niebem.''


    Okładka książki Trzy metry nad niebem
  • Autor: Federico Moccia
  • Tłumaczenie: Krystyna i Eugeniusz Kobatcowie
  • Wydawnictwo: Muza
  • Tytuł oryginału: Tre metri sopra il cielo
  • Ilość stron: 350
  • Ilość rozdziałów: 54

"Mówi się, że kiedy umierasz, w jednej chwili widzisz najważniejsze momenty swojego życia."



Ona... Dziewczyna z dobrego domu, ułożona, inteligentna, mogąca mieć wszystko, czego zapragnie, ale wychowująca się pod czujnym okiem apodyktycznej matki. Uczęszcza do prywatnej szkoły i przyjaźni się z nieco zwariowaną Palliną. 

On... Przystojny i dobrze zbudowany. Pochodzi z rozbitej rodziny. Swój czas spędza na szlajaniu się po mieście, ćwiczeniach na siłowni i braniu udziału w "wyścigach Rumianków". Jest typem chuligana i awanturnika. Swoją siłę często wyładowuje na niewinnych ludziach. Nie odmawia alkoholu i wraz ze swoimi przyjaciółmi nierzadko okrada innych. 

Pewnego ranka Step zaczepia Babi w drodze do szkoły. Dziewczyna, w przeciwieństwie do swojej siostry, jest oburzona jego zachowaniem. Ścieżki tych dwojga spotykają się ponownie na przyjęciu urodzinowym jednej z koleżanek Babi. Chłopak wraz ze znajomymi wpada na nie bez zaproszenia i robi niemałe zamieszanie. 

Czy los da szansę tym dwojgu? Czy ogień i woda mogą zacząć żywić do siebie uczucie? 

O tej powieści dowiedziałam się niestety dopiero po obejrzeniu ekranizacji. Długo zbierałam się do jej zakupu. Muszę przyznać, że postawiłam jej wysoką poprzeczkę i nie mogę powiedzieć, że się zawiodłam, chociaż podchodziłam do niej dwa razy. Opłacało się przebrnąć przez pierwszy rozdział, ponieważ resztę czytało mi się świetnie. Autor ma lekkie i bardzo przyjemne pióro. Zdarzały się zwroty, których nie użyłabym w stosunku do rówieśników, bo byłabym wyśmiana, lecz to mi jakoś nie przeszkadzało. 

Zdecydowaną zaletą Trzy metry nad niebem są dobrze wykreowane postacie. Praktycznie wszystkie pokochałam. No, oczywiście z wyjątkiem Maddaleny. Od dawna tak bardzo nie znienawidziłam fikcyjnej postaci. Ugh, jaka ona jest wredna! Ale w sumie to dzięki niej w pewnej ciekawej sytuacji poznajemy temperament Babi. Ci, którzy czytali, wiedzą o co mi chodzi :) 

W tej książce spotykamy się z narracją trzecioosobową. Do tej pory jej nie lubiłam, ale teraz jakoś się do niej przekonałam. Dużo lepiej mogłam wyobrazić sobie pewne sytuacje. Cieszę się, że właśnie taki typ narracji występuje w dziele pana Moccii. 

Kolejnym atutem jest przemiana bohaterów, którą obserwujemy. Step z aroganckiego chuligana przekształca się w uczuciowego chłopaka, który dla swojej prawdziwej miłości jest w stanie zrobić wszystko. Dla niej zmienia sposób bycia, zaczyna stronić od bezsensownych bijatyk, zwierza się i opowiada nawet o najgorszych wspomnieniach z dzieciństwa. Babi zaczyna ryzykować, oraz żyć chwilą. Robi rzeczy, których kiedyś by nie zrobiła. Wyraża własne zdanie i walczy o słuszne dla niej sprawy i osoby, na których jej zależy. 

Autor potrafi doskonale grać na emocjach czytelnika. Muszę się przyznać-pod koniec książki płakałam. Nie zdradzę dlaczego, gdyż nie chcę psuć Wam czytania. Mogę jedynie zagwarantować, że podczas lektury tej powieści wielokrotnie się uśmiechniecie, ale i przemyślicie pewne tematy. 

Było już o zaletach, teraz czas na wady. Mankamentem tego dzieła są przeskoki w czasie. W jednym momencie autor wraca do jakiegoś wydarzenia z przeszłości, a my nie wiemy, z jakiego punktu widzenia jest ono opisywane. Narrator "przeskakiwał" z jednej sceny na drugą i ciężko było się w tym połapać. Z czasem się do tego przyzwyczaiłam, ale przez pierwsze sto stron było ciężko. Dialogi, mimo, że zabawne, również momentami stają się niejasne i nie można rozpoznać, kto co mówi. 

Podsumowując. Trzy metry nad niebem to świetna książka, opowiadająca o miłości, która z pozoru jest skazana na porażkę. Ale czy w wypadku Babi i Stepa musi tak być? Może uda im się nie zgasić tego roziskrzonego uczucia? 

Dowiecie się sięgając po tę powieść. Zapewniam Was, warto unieść się te trzy metry nad niebo. 

"Strach to czasem brzydka rzecz. Nie pozwala ci doznawać najpiękniejszych chwil. Będzie Twoim przekleństwem, jeśli go nie pokonasz."